Użytkowanie tej strony oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce prywatności.
Agnieszka Paszyńska

Agnieszka Paszyńska

Agnieszka rozpoczęła swoją metamorfozę 1 marca 2014r. Trenerem odpowiedzialnym za jej postępy był Marcin Woźnica – trener II klasy kulturystyki, trener personalny, posiadający uprawnienia dietetyka. Opracował on dokładny plan treningowy oraz ułożył odpowiedni zestaw żywieniowy, który pomógł w uzyskaniu wymarzonych efektów. Marcin codziennie czuwał nad Agnieszką, motywował ją i wspierał w gorszych chwilach.

Agnieszka już od pierwszych dni treningów dawała z siebie wszystko i z zapałem wykonywała zestawy ćwiczeń przygotowane przez Marcina. Na pierwsze efekty nie trzeba było długo czekać, pojawiły się już po 2 tygodniach!

W swojej metamorfozie Agnieszka miała zapisaną serię zabiegów Exilis, Liposculpture, elektrostymulacje Bellgance, masaże oraz manicure i pedicure.


Agnieszka Paszyńska

Z dniem 31.05.2014r. akcja "Metamorfozy Gravitan" dobiegła końca. Agnieszka świetnie poradziła sobie ze wszystkimi trudnościami i pełnymi wyzwań i wyrzeczeń miesiącami treningów. Jesteśmy z niej bardzo dumni! Efekty jej ciężkiej pracy możecie podziwiać już teraz! My z satysfakcją, dumą i radością prezentujemy wyniki, które osiągnęła Agnieszka:

  • Waga: było 83,5 kg – po zakończeniu metamorfozy 68,5 kg (-15 kg)
  • Pas powyżej pępka 88 cm – po zakończeniu metamorfozy 76 cm (-12 cm)
  • Pas poniżej 100 cm – po zakończeniu metamorfozy 89 cm (-11 cm)

Jak zareagowałaś na wieść o wygranej w naszym programie Metamorfoz Gravitan? Jakie były Twoje cele?
Agnieszka: Zareagowałam jak zbłąkany na pustyni wędrowiec, który znalazł wodę (śmiech). Od dawna marzyłam, żeby zrobić coś dla siebie i ze sobą, by poczuć się lepiej w swoim ciele. Przyznam, że czułam się ociężała, zmęczona, zniechęcona nierówną walką z wagą. I nagle taka propozycja! Musiałam z niej skorzystać, spróbować. A mój cel jest oczywisty: schudnąć, wyglądać i czuć się lepiej. Trzy w jednym.

Jak czułaś się po pierwszym miesiącu ćwiczeń, jakie były Twoje wrażenia?
Agnieszka: Nie ma co ukrywać, że na początku miałam wrażenie, że nie dam rady. Byłam jak zardzewiała maszyna, której brakowało oleju. I nie mówię tu o głowie, tylko o stawach (śmiech). Poza tym mogłam reklamować koncern Michelin ze swoimi „oponkami” i tłuszczykiem, z którym trudno czuć się w ruchu jak baletnica. Ale dzięki wsparciu trenera zaczęłam wierzyć w siebie. Po miesiącu ćwiczeń czułam się o niebo lepiej. Organizm zaczął mnie słuchać, a nie odmawiać współpracy.

Co Cię motywuje do dalszej pracy nad sobą?
Agnieszka: Pewność, że osiągnięcie celu jest w moim zasięgu. I nie ukrywam, także świadomość, że drugiej takiej szansy już nie dostanę. Wygrana w konkursie była najlepszym prezentem, jak dostałam od życia. Nie chciałabym też zawieźć męża, który bardzo mi kibicuje. Cieszę się, że swoją postawą zmobilizowałam i jego do ruszenia się sprzed komputera. Także starsza córka łapie formę. A tak prywatnie, powiem wam, że od dawna marzyłam, żeby wcisnąć się w dopasowane, seksowne dżinsy. I dla tego „wciśnięcia” warto dać sobie wycisk!

Kto Cię wspiera w Twojej ciężkiej drodze do celu?
Agnieszka: Oczywiście Marcin, mój trener. Czuję też wielkie wsparcie ze strony wszystkich pracowników Gravitan. Znają mnie. Trzymają kciuki. Wspomniałam też już o wsparciu rodziny. Są dla mnie wyrozumiali, kiedy wracam zmęczona po treningu. Bardzo ciekawi moich postępów. Jak w takiej sytuacji mogłabym się poddać albo nie dawać z siebie wszystkiego? Nie mogę i nie wypada! Zbyt wiele we mnie zainwestowano, żeby nie było z tego zysku!


Agnieszka Paszyńska


Agnieszka Paszyńska


Agnieszka Paszyńska


Agnieszka Paszyńska


Agnieszka Paszyńska